3 powody, dla których kocham jesień

Jest, nareszcie przyszła. Przyznam, że patrząc w zeszłym tygodniu za okno, nie wierzyłam, że to możliwe i że jeszcze będziemy mieć złotą polską jesień. Trzydzieści stopni na termometrach zapowiadało raczej powrót gorącego lata, niż nadejście tej najbardziej kolorowej ze wszystkich pór roku. A jednak – mimo iż trzeba było chwilę dłużej poczekać, jesień wkroczyła w naszą rzeczywistość dostojnie. U mnie dziś również jesiennie – 3 powody, dla których kocham jesień.

Patrząc na kartkę z kalendarza mogę stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że jesień dotarła do nas już pełnoprawnie, dumnie szastając kolorowymi liśćmi i strasząc niskimi temperaturami (dziś na termometrze były tylko 3 stopnie!).

FERIA BARW I KOLOROWYCH LIŚCI

I właśnie za te kolory kocham jesień najbardziej. Za ciepłe, przydymione rudości, szalone czerwienie na drzewach, całą paletę zieleni. Nie da się ukryć, że charakterologicznie również czuję, że jesień jest po mojej stronie – ruda i wredna, wiadomo!

liście

muszle ślimaków

niedojrzałe kasztany

MÓWIŁEŚ WŁOSY MASZ JAK KASZTANY…

Kasztany, żołędzie i magiczne spacery po dywanach liści – jak można tego nie kochać? Ale jesień to nie tylko piękna, słoneczna, choć nieco chłodna pogoda. To także rzęsiste deszcze, mrzawki i kapuśniaczki, czyli idealna pogoda na czytanie książek pod kocem z kubkiem gorącej herbaty w ręce <3

A po deszczu… przychodzi czas na odbicia, skakanie przez kałuże w kaloszach lub bez (tego ostatniego nie polecam, bo można zaraz wylądować pod wspomnianą kołdrą tylko nie z książką, a z termoforem i termometrem oraz morzem chusteczek higienicznych 😉 ).

kałuże

kot

MGLISTA RZECZYWISTOŚĆ

I to jest chyba ten element, który kocham najbardziej – mgły, pajęczyny, zasnute pola i łąki. Zwłaszcza o poranku, choć przy tak niskich temperaturach nieco gorzej wstaje się z samego rana (hahahaha, powiedzcie to mojemu psu). Ale warto, naprawdę warto. Podejrzewam zatem, że przymuszona nieco przez niesforne zwierzę, nie będę tak mocno protestować i na poranne spacery będę ze sobą zabierać oprócz psa również aparat 😉

jesienne grzybobranie

pajęczyny

jesienna pajęczyna

jesienna przyroda

jesienne pajęczyny

O proszę, i zapomniałam o grzybobraniu. Przecież jesień bez grzybobrania, to nie jest prawdziwa jesień 🙂

A Wy za co lubicie jesień?

Leave a Comment