Słoneczniki (prawie jak u) van Gogha

Słoneczniki Vincenta van Gogha to jeden z bardziej rozpoznawalnych arcydzieł malarstwa światowego. Któż nie zna tego obrazu? Towarzyszył mi od dzieciństwa, wisząc na ścianie sypialni dziadków. I choć muszę przyznać, że kolor żółty nie należy do moich ulubionych (mało powiedziane), to jednak czasem warto się zmierzyć z Mistrzem ;). Dzisiejszy wpis można zatem zatytuować: Słoneczniki (prawie jak u) van Gogha.

Co trzeba zrobić, żeby uzyskać efekt „Słoneczniki (prawie jak u) van Gogha? Bierze się malownicze pole słoneczników (koniecznie starannie unikając spotkania z ich właścicielem!), kilka sztuk zwariowanych fotografów, butelkę wina, masę sprzętu, off na komary i voila! Efekt prawie jak u Mistrza!

RAZEM RAŹNIEJ

Z tego znanego założenia wyszły nie tylko słoneczniki (prawie jak u) van Gogha, ale również my – zaprzyjaźnieni fotografowie.  Pewnego pięknego dnia korzystając z nieobecności potomstwa, zapakowaliśmy się do samochodu w poszukiwaniu malowniczych plenerów. Ktoś gdzieś słyszał od kogoś innego, że w okolicy znajduje się przepiękne pole słoneczników, którego właściciel nie pilnuje aż tak bardzo i można pojechać zrobić foty.

Skoro tak – jedziemy! 5 aparatów, 5 zwariowanych fotografów, morze obiektywów, kilka statywów i jedna blenda. Trzeba przyznać, że plener okazał się być bardzo udany 😉 Oprócz kilku wspaniałych kadrów, pojawiło się też kilka kadrów, które najpierw wywołały salwę śmiechu, potem zaś gremialnie orzekliśmy, że może jednak pewnych rzeczy publikować nie należy 😉

A wszystko to przy muzyce z… latarki. Tak, tak, nie pomyliłam się. Widzieliście kiedyś latarkę, która gra, śpiewa i tańczy? (no prawie, na pewno wyrzuca z siebie światło stroboskopowe). Nie? To guglajcie. Baaardzo ciekawy wynalazek.

RAZEM RAŹNIEJ – OPCJA DLA ZAAWANSOWANCYH

Kiedy natomiast słońce zaszło, a niebo zaciągnęło się chmurami, opcja „razem raźniej” pokazała swoje oblicze dla zaawansowanych. Nad pole słoneczników nadciągnęli bowiem gremialnie… krwiopijcy. Na szczęście nie były to nietoperze-wampiry, ale niewiele brakowało. Nie jestem tylko pewna, czy przed takimi nie było by się łatwiej schować. Nasi oprawcy bowiem mają to do siebie, że wcisną się wszędzie. Nawet tam, gdzie słońce nie sięga. Prawdopodobnie hołdują one swej komarzej zasadzie, biorąc przykład z wieszcza: sięgaj, gdzie wzrok nie sięga…

No to sięgały… oj, sięgały!

Pojedynczy słonecznik

Pszczoła makro

Słonecznik

Słonecznik w polu

Pole słoneczników

Trzmiel zapylający słonecznik

Słonecznik makro

Słonecznik w promieniach słońca

Pszczoła

Słonecznik

<a href=”http://www.bloglovin.com/blog/16819531/?claim=4yb27yxp8n3″>Follow my blog with Bloglovin</a>

Leave a Comment